
1.Co było dla Ciebie najtrudniejsze po porodzie i co najbardziej pomogło Ci przez to przejść?
Pierwszą trudną rzeczą było odpuszczenie sobie. Musiałam zaakceptować, że nie zawsze będę miała porządek, obiad nie będzie ugotowany na czas i po prostu nie dam rady wszystkiego „ogarnąć”. Nie wiem, dlaczego nagle włączył mi się tryb, w którym chciałam, żeby wszystko było idealnie. Miałam też poczucie, że ktoś może mnie za to ocenić.
Drugą trudną rzeczą było pilnowanie się, aby przez cały okres połogu nie dźwigać i pamiętać, że moje ciało nie jest jeszcze gotowe na wykonywanie pewnych czynności. Dość szybko doszłam do siebie, dlatego miałam mnóstwo pomysłów na spędzanie czasu, na przykład bardzo długie spacery.
Później dochodziłam jednak do wniosku: „Okej, chyba taki maraton nie był dzisiaj najlepszym pomysłem”. Bardzo pomagała mi rodzina, która sprowadzała mnie do pionu w takich sytuacjach.
2.Czego najbardziej potrzebowałaś wtedy od partnera, rodziny albo innych
bliskich?
Najbardziej potrzebowałam wsparcia emocjonalnego oraz pomocy w obowiązkach domowych, takich jak prasowanie ubranek czy ugotowanie obiadu. Dzięki temu mogłam spokojniej cieszyć się czasem spędzonym z maluszkiem.


Leave a Reply