
1.Jaki moment z pierwszych miesięcy życia dziecka wspominasz z największym
uśmiechem?
Trudno udzielić jednej odpowiedzi. Wiele wspomnień wywołuje uśmiech na mojej twarzy i roztkliwienie, a czasami po prostu śmiech. Pamiętam, jak synuś miał kilka dni i mąż wziął go golutkiego na ręce. Nie minęło wiele czasu, a mały zrobił rzadką kupkę prosto na tors taty. Zamiast szybko pomóc w sprzątaniu, pobiegłam po telefon, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie. Temat kupy zawsze bawi!
Uśmiech wywołuje również wspomnienie sposobu, w jaki nasze maleństwo płakało. On właściwie nie płakał… A może, zanim naprawdę się rozpłakał, skrzeczał jak mały dinozaur. Śmialiśmy się, że brzmi jak stworzenia z „Parku Jurajskiego”, i nazywaliśmy go dinozaurkiem. Chyba jednak największy uśmiech wywołuje we mnie wspomnienie drzemek kontaktowych.
Uwielbiałam chwile, kiedy mój synek spał na mnie. Czułam wtedy ogromną miłość i bliskość, których nie da się z niczym porównać. Wiedziałam, że przyjdzie czas, kiedy to się skończy, dlatego pozwalałam mu tak spać jak najczęściej i jak najdłużej. Kochałam te momenty. Kiedy teraz oglądam zdjęcia z tamtych chwil, aż łezka kręci mi się w oku, ponieważ wiem, że ten czas już nie wróci.
2.Co w macierzyństwie najbardziej Cię zaskoczyło – pozytywnie albo
negatywnie?
Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że żadne książki ani poradniki nie zastąpią intuicji rodzica. Zauważyłam, że to ja najlepiej wiem, czego potrzebuje moje dziecko. Potrafię zrozumieć jego mowę ciała i wydawane przez niego dźwięki. Wiele rzeczy rodzic robi odruchowo, a później przypadkiem dowiaduje się, że postępował właściwie. Tak było na przykład z poklepywaniem dziecka po pupci. Zrozumiałam, że poradzę sobie w tej roli i będę najlepszą mamą dla mojego dziecka.
Innym mamom również radzę, aby sobie zaufały.
Negatywnym zaskoczeniem jest na pewno ilość niekończącego się prania. A tak poważnie – byłam świadoma tego, z czym wiąże się posiadanie dziecka, ale nie zdawałam sobie sprawy, że strach i lęk o nie, mogą być tak ogromne, a czasami wręcz przytłaczające.


Dodaj komentarz